11/06/2016
Books&Culture
,
Colleen Hoover
,
literatura młodzieżowa
,
Never never
,
recenzja
,
Tarryn Fisher
,
top
1

"Never never" - Colleen Hoover&Tarryn Fisher
11/06/2016
Books&Culture
,
Colleen Hoover
,
literatura młodzieżowa
,
Never never
,
recenzja
,
Tarryn Fisher
,
top

Nie kocham Cię.
Nic a nic.
I nie pokocham.
Nigdy, przenigdy.
Charlie i Silas. Dwójka ludzi, którzy pewnego dnia tracą pamięć. Nawet najprostsze
pytania wywołują u nich strach, niepewność i niewiedzę. A jednak grają, bo kto
im w to wszystko uwierzy? Nie znają ludzi, których mijają na korytarzu własnej
szkoły, rodziców ani rodzeństwa. Charlie nie kojarzy Silasa, a Silas nie kojarzy Charlie mimo tego, że
kiedyś byli sobie bardzo bliscy. Dlaczego oboje nie pamiętają tego co było
wczoraj, przedwczoraj i przed przedwczoraj... całej przeszłości? Co wydarzyło
się pewnego wieczoru? Mają tylko dwie doby na dowiedzenie się czegoś więcej, a
gdy upłyną, oni znów zapomną...
Wole kochać cię, gdy jesteś na dnie, niż pogardzać tobą, gdy jesteś na szczycie.
Colleen Hoover. To imię i nazwisko słyszy, widzi i wymawia się bardzo
często. Autorka bestsellerowej powieści Hopeless, a wraz z nią na
czele autorka serii Love Me with Lies – Tarryn Fisher. Obie, które
skradły swoimi powieściami serca czytelników, zdecydowały się połączyć siły aby
stworzyć coś niesamowitego. Czy tak wychwalane autorki utrzymały poziom?
Przyznaję na starcie, że tą powieścią poznawałam kunszt pisarski obu
autorek. Jako czytelnik, który wcześniej nie miał styczności z ich książkami, a
słyszał i czytał wiele, wiele dobrego przyznaję, że spodziewałam się takiej
powieści, która zostawi po sobie jakiś ślad w sercu, która mnie zmiażdży
emocjonalnie, a tymczasem wypełniła je mieszanymi uczuciami, niedosytem i
lekkim rozczarowaniem.
(..) kazał Ci wierzyć, że jeśli będziesz wystarczająco ostra, ludzie Cię nie zranią.
Pomysł na
fabułę i przedstawienie bohaterów jest niewątpliwie intrygujący. Dwójka młodych
ludzi, którzy tracą pamięć co 48 godzin i nie wiedzą nic co dotyczy ich samych,
czy też bliskich im osób. Pamiętają natomiast informacje z życia osób
publicznych, znają teksty piosenek, mechanizm działania danych przedmiotów czy
zjawisk ale nie znają siebie. Kim byli? Dlaczego stracili część siebie? Jak ją
odzyskać? Czy sposób w jaki zachowują się w teraźniejszości, niekoniecznie
perfekcyjny, odzwierciedla tym kim naprawdę są? To nie tylko my poznajemy ich prawdziwe oblicze, reakcje i zmiany jakie w nich zachodzą. To bohaterowie szukają samych siebie w tym samym czasie, co i my ich. Kto z nas nie marzył choć przez chwilę zacząć wszystko od nowa? Zagwarantowano nam odkrywanie nie tylko tożsamości dwojga młodych osób ale i swojej, bo czy potyczki Silasa i Charlie nie są podobne do naszych?
Trochę w połowie drażniło mnie, że bohaterowie
ciągle zapominają to, co sobie przypomną, a jak przypomną to nadal nie wiedzą do końca co się dzieje. Błędne koło. W
dodatku pojawiają się nagle urwane i niewyjaśnione do końca wydarzenia, które
zasługują na lepsze dopracowanie. Brakowało mi też więcej opisanych pobocznych
wątków - czegoś więcej o bohaterach drugoplanowych, a także szybszej akcji powodującej mocniejsze bicie serca.
Warto wspomnieć, że książka w oryginale podzielona jest na trzy części, u nas wydano ją jako jedną całość. Kupiłabym ją w ciemno, dzięki dobrze zgranej szacie graficznej w pięknych odcieniach niebieskiego.
Warto wspomnieć, że książka w oryginale podzielona jest na trzy części, u nas wydano ją jako jedną całość. Kupiłabym ją w ciemno, dzięki dobrze zgranej szacie graficznej w pięknych odcieniach niebieskiego.
(...) ból jest konieczny, bo żeby odnieść sukces każdy musi najpierw nauczyć się walczyć z przeciwnościami losu.
Zakończenie
to zdecydowanie jeden z najbardziej wyczekiwanych momentów każdej histori.
Podczas czytania wpadają nam do głowy setki pomysłów, jesteśmy podekcytowani
jak zakończy się konkretna książka. Od autorów oczekujemy czegoś po czym,
mówiąc dzisiejszym slangiem, powiemy: " To był sztos!". W tej
lekturze zabrakło świetnego zakończenia. Po raz któryś z kolei powiem: było
przyjemne ale nie wystarczająco zaskakujące. Banalne. A przecież wątek z
miłością można rozpisać na wiele sposóbów! W końcu bywa ona szalona i
nieobliczalna?
Powieść
potrafi wciągnąć czytelnika, czyta się ją po prostu miło, bez większych
emocji.
Być może taki duet wypadł słabiej, może autorki powinny
pisać osobno, niż razem? Może faktycznie te
zachwyty w okół obu autorek są realne i uzasadnione? Na obecny moment nie czuję
tego. Ani Coolleen Hoover, ani Tarryn Fisher nie skradły całego mojego serca,
zaledwie jego malutką cząstkę za dobre dialogi i świeży pomysł na fabułę.
Nigdy nie zapominaj,
że to ja jako pierwszy cię pocałowałem.
Nigdy nie zapominaj,
że będziesz ostatnią, którą pocałuje.
I nigdy nie przestawaj mnie kochać.
Nigdy.
Reasumując, Never Never (polecamy bestsellery) jest pozycją godną przeczytania, choć
wiele brakuje jej do perfekcyjności. To taki dobry, lżejszy przerywnik
napisany w przystępny sposób, oferujący chwilę do zastanowienia się nad własnym
charakterem, nad siłą miłości. Niewątpliwie obowiązkowa pozycja dla fanek
autorek Colleen Hoover & Tarryn Fisher, które gotowe są na taki duet. Jeśli
choć raz przeszło Ci przez myśl, że wspaniale byłoby utracić wspomnienia, a
nawet całą przeszłość tak aby móc zacząć od nowa sięgnij po Never Never. Nigdy już nie pomyślisz o tym w ten sam
sposób.
Za egzemplarz dziękuję księgarni internetowej taniaksiazka.pl
Moja ocena:
6 /10
6 /10
METRYCZKA:
Autor: Colleen Hoover,
Tarryn Fisher
Tytuł: Never Never
Tłumacz: Grzegorzewski Piotr
Liczba stron: 300
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Otwarte