×

Wygraj książkę "Zostań, jeśli kochasz" - Gayle Forman !


Dzięki Redakcji Essentia oraz Wydawnictwo Nasza Księgarnia mam do przekazania jednej osobie niezwykłą książkę, którą jest Zostań, jeśli kochasz - Gayle Forman. 


To idealny moment, aby ogłosić .... konkurs!



Aby wziąć udział  konkursie należy:

- w komentarzu wyrazić chęć udziału,

- podać nick oraz e-mail (w razie wyłonienia laureata, abym mogła się z nim skontaktować w celu wysyłki nagrody),

-  Obserwować bloga - Nie jest to obowiązkowe aczkolwiek będzie mi miło + nie przegapicie wyników,

-  odpowiedzieć na pytanie konkursowe:

Gdybyś wiedział/a, że zostało Ci miesiąc życia, co byś zrobił/a ? 
Wygrywa  taka odpowiedź, która mnie wręcz zaintryguje. Liczy się kreatywność i oryginalność!


UWAGA!

1. Organizatorem konkursu jest JUST BOOKS http://justbooks17.blogspot.com/

2. Sponsorem nagród książkowych w konkursie jest Wydawnictwo Nasza Księgarnia oraz Redakcja Essentia.

3. Konkurs trwa od 14. 10. 2014r do 21.10.2014r. (włącznie)

Ogłoszenie wyników nastąpi 23.10.2014r. w godzinach popołudniowych.

4. W konkursie mogą wziąć udział wyłącznie osoby zamieszkałe na terenie Polski, lub mające adres korespondencyjny w Polsce.



JEDNA OSOBA WYGRYWA KSIĄŻKĘ + 2 BLOGOWE ZAKŁADKI JUST BOOKS  + 2 "PLAKIETKI" KINOWE:)



CZAS START!
POWODZENIA!


Fundatorami nagród konkursowych są:

19 komentarzy:

  1. Biorę udział! :)

    Odpowiedź na pytanie:
    Gdyby został mi niecały miesiąc życia, postarałabym się, aby był cudowny. Nie chodzi o to, że chciałabym zrobić coś wielkiego, czy spełnić wszystkie swoje marzenia. Żyłabym tak samo, ale odrobinę szybciej, żeby zrobić wszystko to, co zaplanowałam, a nie to, o czym marzyłam. Na pewno skończyłabym opowiadanie, bo to, co piszę, jest częścią mnie i zostawi po sobie chociażby malutki ślad. Oczywistym jest, że spędzałabym każdą możliwą chwilę ze swoimi bliskimi - w końcu to ja bym ich zostawiła, a nie oni mnie. Co jeszcze... czytałabym tyle, co zawsze. Tonęłabym marzeniach, czekając na to, co się wydarzy. ;)

    Mój e-mail: naomi.stark.malfoy@gmail.com

    Pozdrawiam,
    Naomi Stark :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Miesiąc? To niewiele czasu. Kilka razy się nad tym zastanwiałam - żyć normlanie i czekać na koniec, a może zrobić w mgnieniu oka to co się planowało na 50-60 lat? Jestem pewna, że odwiedziłabym pewne osoby i powiedziała im to co czuje od wielu, wielu lat. Powiedziała wprost co mysle, sadze, uwazam, ale nie mowie, bo tak juz my ludzie mamy, ze niektore rzeczy przemilczamy - czasami niepotrzebnie. Na pewno staralabym zrobic to co sprawia mi przyjemnosc, spelnic chocby jedno male marzenie, jendakze najwazniejsze to nie tylko spelnienie siebie chocby w malym calu, lecz spedzenie tego czasu z najblizszymi. Uspokojenie ich i danie im najpiekniejszych 30 dni. Pojechalambym na gape, autostopem przez Europe do Szkocji, ktora zawsze chcialabym odwiedzic. Pisala pamietnik i me przemyslenia - nie zwiazane ze smiercia, ale to jak staram sie wykorzystac pozostawiony mi czas. Skoczylabym na bandzi, przeplynela kajakiem, nauczyla sie plywac, zdobyla chocby malenki szczyt, odwiedzila raz jeszcze polskie morze, zobacyzla tam foki (tylko kilka wypisalam pomyslow - chyba musialabym je wpierw przemyslec bardziej hehe) a w ostatnim tygodniu wrocila do mojej miesciny urodzenia. Do miejsca ze snow, mojej rzeczywistej basni. Przez trzy tygodnie (liczac ze beda 4) robilabym rzeczy, o ktorych bym mogla cieszyc sie spacerujac po moim ukochanym lesie wsluchujac sie w odglosy ptakow i szumu drzew. Tam kazda sciezka przypomina mi dizecinstwo, beztroskie dni. Mysle, ze taka sentymentalna podroz na sam koniec by mnei uspokoila, pozwolila pogodzic ze smiercia, a rodzinie dala spokoj i zadowolenie - widzac moj usmiech na twarzy kiedy juz nie byloby mnie na tym swiecie, a tylko mnie byloby dane snic dalsza historie mej basni.
    Zdecydowanie cokolwiek bym miala zrobic szalonego, glupiego, czy madrego na pewno wrocilabym do tego miejsca i tam chciala odejsc :)


    DeVi102
    punia10@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Biorę udział :))

    Gdyby został mi tylko miesiąc życia, na pewno starałabym się je wykorzystać jak najlepiej. Podejrzewam, że wzięłabym przykład z Tessy, głównej bohaterki książki "Zanim umrę", która chce doświadczyć wszystkiego ze swojej listy. Próbowałabym być lepszym człowiekiem, pomagać innym, może zgłosiłabym się do jakiejś organizacji charytatywnej. Starałabym się również poprawić stosunki z nielubianymi przeze mnie osobami oraz rodziną. Chciałabym zwiedzić nieznane mi zakątki świata, odkryć tajemnice, które w sobie kryją, oraz zabawić się w małego archeologa, gdyż jest to praca, którą chciałabym wykonywać w przyszłości. A skoro zostałby mi tylko miesiąc życia, mogłabym chociaż zachować pozory. Próbowałabym odkryć, kim tak na prawdę jestem, zdecydować w co wierzę. Na pewno chciałabym wreszcie spotkać tę "jedną, prawdziwą miłość", poznać prawdziwych przyjaciół, którzy wspieraliby mnie do końca. Na pewno próbowałabym też przeżyć coś szalonego, złamać mój lęk wysokości. Chciałabym też zdobyć nowe umiejętności, może nauczyć się grać na jakimś instrumencie. Na pewno starałabym się skończyć moje opowiadanie oraz przekazać komuś wszystkie tajemnice i poprosić, aby kontynuował je za mnie. Podejrzewam, że chodziłoby o Flaw, przyjaciółkę, którą poznałam przez Internet.

    To, co wypisałam wyżej jest na pewno czymś, co chciałabym zrobić. Jednak czy w niecały miesiąc by mi się to udało? Nie jestem pewna, czy w ogóle byłabym w stanie podjąć taką decyzję, aby zrobić coś ze swoim życiem. Wiem tyle, że na pewno zaczęłabym pisać pamiętnik, ponieważ chciałabym, żeby jakiś ślad po mnie został.


    Pozdrawiam
    Mari 7895

    e-mail: marika.knapp@gimnazjum1-gostyn.edu.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  5. Daria Ch.
    E-mail: endems@wp.pl

    Zostaje mi miesiąc życia.. Zapewne przez parę pierwszych dni siedziałabym zamknięta w swoim pokoju z dala od ludzi, bez chęci do życia. W końcu jednak otrząsnęłabym się. Ile jest osób takich jak ja? Ile osób choruje na śmiertelne choroby? Może nawet pozostało im mniej czasu niż mi? Wzięłabym się w garść. Sporządziłabym listę swoich największych marzeń i pragnień. Spełniałabym je każde w odpowiednim czasie.. Pamiętając też o tym by pomagać innym. Jeździłabym do szpitali i rozmawiała z ludźmi takimi jak ja. Przy pomocy bliskich i innych chętnych osób stworzyłabym organizację "Jeden uśmiech", która będzie uszczęśliwiać śmiertelnie chorych i wywoływać na ich ustach chociaż, jak mówi nazwa, jeden uśmiech. Ostatnią rzeczą jaką zrobiłabym przed odejściem byłoby napisanie listu.
    Zapewniłabym w nim, że odchodzę do lepszego miejsca, że wszyscy zawsze będą nadal w moim duchowym serduszku. Będę patrzała na was z góry. Moi przyjaciele zawsze nimi pozostaną, wrogowie też, a rodzice nadal będą moim rodzicami. Macie iść do przodu i nie załamywać się. Obiecajcie mi to. Wszystko będzie tak jak dawniej, tylko ja będę przy was w bardziej duchowej formie.
    PS. Kocham was.
    Po tym wszystkim, leżąc w swoim cudowne wygodnym łóżku z przytulonym do siebie zdjęciem najważniejszych osób, odeszłabym zasypiając w głęboki sen, który pokazałby mi jak wszyscy byli wdzięczni za to, że pojawiłam się na tym świecie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Biorę udział:)
    kasiaj1-86@wp.pl
    Gdyby został mi miesiąc życia...szczerze? jeszcze kilka miesięcy temu byłabym zachwycona...naprawdę. Wydarzyło się wtedy coś, co sprawiło, że nie chciało mi się już żyć i perspektywa śmierci nie była przerażająca, a wręcz miła. Dzisiaj potrafię już zmierzyć się z moim bólem i mimo ogromnej straty odczuwam radość życia. Gdyby został mi już tylko miesiąc spędziłabym go z moimi bliskimi, przygotowując ich na moje odejście...Ich miłość i wsparcie byłyby najważniejsze i odchodziłabym z uśmiechem na ustach:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kinga Ada
    E-mail: ada.agnik@gmail.com

    Odpowiedź:
    Gdybym się dowiedziała, że został mi tylko miesiąc życia powiedziałabym pewnemu Panu jak bardzo jest dla mnie ważny, jak bardzo mi na nim zależy i przeprosiłabym, że robię to dopiero w takiej sytuacji, to straszne, że dopiero w takiej chwili odważyłabym się to zrobić... Ponadto wysłałabym list do swojej ulubionej Penpal, w którym podarowałabym jej mój zestaw znaczków, kolekcję kartek i list z podziękowaniem za to, że miałam możliwość poznania jej <3 . Oraz skoczyłabym na bungee, o ile znalazłabym tak duże gacie co pomieściły by to co bym narobiła w locie :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Gdyby mi został miesiąc życia chciałabym jak najlepiej ten czas spędzić z rodziną i przyjaciółmi.
    majeczka241@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem z natury nieśmiała. Cicha, spokojna. Nie dyskutuję z innymi, nawet jeśli się nie zgadzam z nimi. Ot, szara myszka z książką w ręku.
    Powiedziałabym wszystkim, co o nich myślę - nie tylko w negatywnym sensie. Zebrałabym się w sobie i wyznała swoje zauroczenie koledze. Zrobiła wszystko to, czego się bałam. Potem spędziła czas z rodziną.
    A w ostatnim tygodniu czytałabym. :) Bo nie wiadomo, czy Tam gdzieś jest biblioteka. Trzeba naczytać się na całą wieczność!

    nadeine@tlen.pl

    OdpowiedzUsuń
  10. Biorę udział!
    Odpowiedź na pytanie jest trudna może dlatego, że nie wiadomo na co bym miała zginąć, albo jaki byłby mój stan emocjonalny. Ale wiem, że przez pierwsze dni pewnie bym biła pięścią w ścianę i krzyczała czemu ja. Jak zapewne się domyślam po kilku dniach pozbierałabym się i zaczęłabym realizować moją małą "listę przed śmiercią". Nie podzielę się oczywiście z pod punktami na niej, ponieważ jest to chyba oczywiste i każdy by zrozumiał, że to jest coś bardzo prywatnego. Kolejna sprawa to moje małe marzenie powiedzenia wszystkim co o nich myślę, czym mnie wkurzali, a czym uszczęśliwiali. Nie wiem czemu wkurzyło mnie to że wszyscy piszą że by zaczęli udzielać się charytatywnie. Ja chcę by mnie zapamiętano taką jaką byłam, a nie nagle przed śmiercią zamieniam się w "dobroduszną osóbkę którą każdy podziwia za pomoc innym i walkę z chorobą". Nie wiem czemu tacy ludzie mnie strasznie drażnią przecież można pomagać przez całe życie. Tak samo nie chciałabym by mnie jakoś szczególnie opłakiwali szczególnie znajomi i zapewne bym im to powiedziała, bo przecież po co jak i tak by nikt nie wiedział czy mam ulubiony kolor, albo że kocham książki (oprócz lektur haha), albo że umiem wypić 6 kubków kawy dziennie. Tak poza tym mówienie o kimś wcale go nie wskrzesza tylko grzebie. Więc w skrócie ostatnia rzecz to odseparowanie się od znajomych.
    PS.Chyba odbiegłam od tematu.

    Email: ilonakuprewicz@outlook.com

    Powodzenia wszystkim i niech los wam zawsze sprzyja!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Biorę udział :-)
    Idę do gabinetu lekarskiego z myślą, że wszystko będzie dobrze, wyniki będą o niebo lepsze. Jestem pozytywnie nastawiona do wszystkich i otaczającego mnie świata...Wchodzę....Lekarz patrzy na mnie swym przeszywającym na wskroś wzrokiem..oho, chyba jednak jest coś nie tak. Siadam na krzesło, opieram się plecami o oparcie...i słucham co ma do powiedzenia...
    Lekarz: Nie wiem jak zacząć tak na prawdę naszą rozmowę, staraliśmy się ze wszystkich sił, próbowaliśmy już wszystkich możliwych metod, testowane leki też niestety nie zdały rezultatu...
    JA: Przepraszam, że przerywam. Chciałabym o coś zapytać...
    LEKARZ: Słucham...??
    JA: Ile mi jeszcze zostało, jak długo będę jeszcze stąpała po tym świecie??
    Wiem, zaskoczyłam go tym pytaniem, ale chciałam po prostu wiedzieć...
    LEKARZ: Został Pani miesiąc....!!
    JA: Dziękuję...
    ...Co bym zrobiła w takiej sytuacji, jakbym rzeczywiście otrzymała taką informację...?? Przypomniałabym sobie o diecie którą obecnie stosuje. Znalezioną pewnego dnia w jakimś kobiecym piśmie: Jak schudnąć w pół roku"..No to sobie schudłam...Idę prosto do cukierni, siadam przy stoliku...Podchodzi kelnerka...:
    KELNERKA: Czy mogę już przyjąć Pani zamówienie??
    JA: Tak, oczywiście: poproszę dużą eklerkę i pyszną aromatyczną filiżankę kawy :-)
    Było pysznie...i zarazem tak cudownie...
    Wracam do domu, otwieram szafę...stoję i patrzę...W tej już nie chodzę, ta jest za krótka, ta ma za duży dekolt. Potrzebuję nowej sukienki...Musze przez ten miesiąc jakoś wyglądać...,a może do tego dorzucimy wizytę w SPA :-)
    Któregoś dnia wchodzę do centrum handlowego...Jest, piękna, czerwona...i zaraz będzie moja...:-)
    Wykiełkowała w mojej głowie pewna myśl, wybrałabym się do kina...Kiedy ja byłam ostatnio w kinie?? Zaraz...zaraz...Kurczę nie pamiętam...Idę, akurat puszczana jest jakaś komedia, tytułu nie znam. Ryzyk-Fizyk...może będzie dobra. I była, nigdy tak się nie uśmiałam na żadnym filmie...
    Wracając od przyjaciółki, zaczęło padać ...nie mam parasola...lecę na przystanek...Nagle chlup, jakiś idiota jadąc samochodem nie patrząc na powstałe kałuże..całą, od stóp do głów oblał mnie deszczówką...
    Samochód się zatrzymuje co sprawia u mnie duży szok...drzwi się otwierają, wychodzi mężczyzna...Bardzo przystojny mężczyzna...podaje mu swój numer telefonu, tak prosił...Był bardzo miły i troskliwy, proponuje mi podwiezienie prosto pod dom...a co tam wsiadam :-)
    Po powrocie do domu szybko zdejmuję mokre ubranie, wlewam gorącą wodę do wanny, nastawiam czajnik....Leżąc pod ciepłą kołderką z kubkiem gorącej herbaty z cytryną w dłoni...dzwoni telefon...Tak, to był ten mężczyzna...:-)
    Nasza przypadkowa znajomość przeradza się w przyjaźń...dlaczego nie w miłość ? Tak będzie lepiej dla Nas obojga...
    Ciacho, zakupy, SPA, kino, przyjaciółka, przypadkowo poznany mężczyzna...a na koniec wycieczka do Chorwacji o której tak bardzo marzyłam...

    karolina_23-1985@o2.pl :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zgłaszam się ;)
    Email : alexxxisqu@gmail.com
    Został mi miesiąc? CO?
    Cóż. Na pewno byłabym w niemałym szoku.
    A potem wzięłabym się do roboty.
    Przede wszystkim, chciałabym przeczytać te książki, które są dla mnie ważne, ale nadal ich nie przeczytałam.
    Obdzwoniłabym znajomych i tak ogólnie... życzyła szczęścia. Choć i tak nie przeżyją.
    Wyspowiadałabym się i przeprosiłabym wszystkich, których kiedyś obraziłam.
    Kupiłabym jakieś ładne ciuchy - jak umrzeć, to w pięknym stylu! I najlepiej z książką w ręku...
    Odwiedziłabym rodzinę.
    I oczywiście wybrałabym się do jakiegoś SPA - skoro został mi miesiąc, muszę go jakoś dobrze wykorzystać.

    OdpowiedzUsuń
  14. Zgłaszam się ;)
    Email : alexxxisqu@gmail.com
    Został mi miesiąc? CO?
    Cóż. Na pewno byłabym w niemałym szoku.
    A potem wzięłabym się do roboty.
    Przede wszystkim, chciałabym przeczytać te książki, które są dla mnie ważne, ale nadal ich nie przeczytałam.
    Obdzwoniłabym znajomych i tak ogólnie... życzyła szczęścia. Choć i tak nie przeżyją.
    Wyspowiadałabym się i przeprosiłabym wszystkich, których kiedyś obraziłam.
    Kupiłabym jakieś ładne ciuchy - jak umrzeć, to w pięknym stylu! I najlepiej z książką w ręku...
    Odwiedziłabym rodzinę.
    I oczywiście wybrałabym się do jakiegoś SPA - skoro został mi miesiąc, muszę go jakoś dobrze wykorzystać.

    OdpowiedzUsuń
  15. Biorę udział :) t.awanturnica@gmail.com, nick Fenko :)
    Co ja bym zrobiła, gdyby został mi miesiąc życia? Moja odpowiedź będzie pewnie zbyt prozaiczna w porównaniu z innymi... Cóż, ja bym po prostu siadła i napisała książkę. Przełamałabym w jednej chwili blokadę, która nie pozwala mi pisać od trzech lat. Śmierć to taka przyjaciółka, która pomogłaby mi w tym bez dwóch zdań. I byłabym bardzo szczęśliwa. Co z tego, że został mi tylko miesiąc? Ten miesiąc byłby bardziej owocny niż cały rok mojego życia.
    Oczywiście zrobiłabym parę innych drobnostek - spędziła duzo czasu z rodziną, opuściła trochę zajęć na uczelni i wyruszyła w świat, żeby zobaczyć miejsca, o których marzyłam. Chętnie poznałabym ludzi takich jak ja, o podobnych zainteresowaniach. Ale napisanie książki pozwoliłoby mi umrzeć z uśmiechem na twarzy ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Biorę udział

    Nie mogę być pewna, tego jak zachowałabym się w tak trudnej sytuacji. Ale za to jestem pewna, jak chciałabym się zachować. John Green w swojej książce napisał :”Na tym świecie jest tylko jedna rzecz okropniejsza niż umieranie na raka w wieku szesnastu lat, a jest nią posiadanie dziecka, które na tego raka umiera”. Smutna prawda dotycząca rodziców. Chciałabym w miarę możliwości zadbać o nich, o to aby w te najcięższe dni nie musieli się zamartwiać na dodatek sprawami organizacji pogrzebu itp. Sama postarałabym się wszystko ustalić. Na swoich książkach napisałabym dedykacje i rozesłała przyjaciołom. Ubrania i całą resztę spakowałabym do pudeł. Troszkę pomanipulowałabym swoimi bogatymi krewnymi i wykupiłabym rodzicom wycieczkę z okazji 25 rocznicy ślubu. A potem pomanipulowałabym jeszcze odrobinkę i zorganizowałabym sobie wycieczkę do Nowego Jorku. Wchłonęłabym w siebie całe piękno i czar tej niezrównanej mozaiki, potem zostawiłabym gdzieś w jej zakamarku drobny ślad, a moja dusza rozpłynęłaby się w powietrzu przepełnionym barwami hortensji, niczym mgła o poranku.
    Pozostaje mi jedynie żywić nadzieję, że odnalazłabym w sobie tyle siły.

    Flapper Girl

    Mail: ania7964@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Biorę udział! :D

    Co bym zrobiła, gdyby został mi tylko miesiąc życia? O, ironio...
    Codziennie staram się żyć tak, jakby to był mój ostatni dzień, bo nigdy nic nie wiadomo, ale gdybym miała pewność, że to ten ostatni miesiąc...
    Na pewno pojechałabym do Włoch, chociaż na parę dni. Zabrałabym ze sobą przyjaciółkę, aby miała co wspominać - nasz ostatni wyjazd, ostatnie wspólne chwile - gdy mnie już nie będzie...
    Nie zrezygnowałabym ze szkoły - szkoła nie jest taka zła, klasa przecież nie należy do najgorszych, a mogłabym spędzać czas z tymi, których lubię - ale z nauki już tak. Przecież już się mi nie przyda.
    Oprócz tego będę czytać, czytać i czytać! I tulać kotełki, pijać herbatkę, kochać moje piesełki i spędzać czas z rodziną. To oni będą najbardziej cierpieć, kiedy już w końcu zniknę...
    Nie wiem, co będzie dalej, ale wierzę, że Tam Dalej będzie wszystko to, co kocham Tutaj.

    Pozdrawiam :)
    Lucy :D
    wielowcieleniowa@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Każdy człowiek jest „kowalem swojego losu”. Człowiek spełniony i szczęśliwy to taki, który wygrał życie i wziął z niego wszystko, co najlepsze. Odnalazłam swoją drogę w życiu. Przebrnęłam przez wiele różnych sytuacji. Bywało ciężko, nawet bardzo...jak daleko mogę pamięcią sięgnąć, zawsze miałam dwa cele: muszę być lekarką i muszę być lekarzem chirurgiem. I koniec! Dziś jestem pomiędzy jednym celem a drugim i głęboko wierzę w jego spełnienie . Zdobywam świat, idę naprzód bez względu na wszystko, pozbywam się mojego lęku przed światem. Czasem przebojowa, mimo strachu i przeciwności idzie dalej....i nigdy nie zawraca. Pasja do pracy jest częścią mojego życia, dzięki niej czuję się spełniona . Piękna i spełniona – czego chcieć więcej? Mówi się, że za sukcesem mężczyzny zawsze stoi jakaś kobieta. W naszym przypadku działa to w drugą stronę. Przy akompaniamencie ulubionego wina potrafimy przesiedzieć niejedną noc. Kiedy ma się 26 lat świat stoi otworem, wiek średni oddalony o cale lata świetlne, a widmo starości choćby tej szczęśliwej i pogodnej, nie spędza snu z powiek. A my wiecznie piękni i młodzi – tak sobie powtarzamy! W miarę upływu czasu, pokonując różne życiowe doświadczenia, zaczynamy inaczej patrzeć na świat. I przychodzi refleksja. Ile to już lat się znamy? Chciałabym Ci przypomnieć o tym że jesteś dla mnie najlepszym prezentem od życia. Tak czuję się spełniona a ten miesiąc który mi pozostał....spędzę zwyczajnie żyjąc i ciesząc się z każdej chwili :) monika4135@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  19. Zgłaszam się!

    W mojej głowie zamieszkał Mały Podstępny Strach. Choć go nie widać i nie czuć wpływa na wszystkie moje decyzje.
    CO BYM CHCIAŁA ZROBIĆ? -----> CO MÓWI MAŁY PODSTĘPNY STRACH?
    Wstać o świcie w piękny letni poranek i wybiec na bosaka wprost w pokrytą rosą trawę -----> Sąsiedzi pomyślą, że jesteś wariatką!
    Skoczyć na bungee -----> Uszkodzisz sobie kręgosłup albo stchórzysz w ostatnim momencie!
    Kupić sobie niesamowicie piękną sukienkę o przerażającej cenie, wiedząc, że i tak włożę ją tylko raz -----> Wielka mi to radość kupować tak niepraktyczne i drogie ubrania! Zgłupiałaś!
    Pojechać w jakieś paskudnie rozreklamowane i wiejące tandetą miejsce, jak Paryż czy Wenecja -----> Na wakacje to będziesz jeździć na emeryturze, he he. Zajrzyj lepiej do portfela i schowaj te marzenia głęboko do szafy!
    Mówić co najmniej raz w tygodniu najbliższym, jak bardzo ich kocham -----> Taka wylewność do ciebie nie pasuje. Któż tak robi? Tylko umierający!
    Jechać do prawdziwego, wielkiego zoo i cieszyć się tam jak dziecko z każdego zobaczonego zwierzaka -----> No przecież byłaś w dzieciństwie w zoo, a na zwierzaki można popatrzeć na zdjęciach…nie zmieniły się od tego czasu, pfi!
    Nauczyć się pływać -----> Wszyscy wyśmieją taką starą babę, która razem z przedszkolakami będzie siedziała w baseniku dla początkujących!
    Zapisać się na aerobik -----> Nie dasz rady! Pójdziesz raz i ci się odechce, więc po co robić zamieszanie.
    …itd.
    Strach przed wyśmianiem, biedą, chorobą, osądzaniem mojego zachowania, przed tym, że sobie nie poradzę, że nie potrafię nic zmienić…On mnie paraliżuje, zmienia plany, miesza w głowie, podejmuje decyzje w moim imieniu.
    Ale gdybym nie musiała na to zważać. Gdyby to, czego się boję, straciło swą siłę, bo za miesiąc i tak już mnie nie będzie. Wtedy mogłabym zrobić to wszystko, na co mam prawdziwą ochotę :) Wyszłabym ze swojej skorupki i zobaczyła, że świat stoi przede mną otworem i jest taki piękny!
    Można przeżyć sto lat, a tak prawdziwie nie żyć ani jednego dnia. Dlatego ten ostatni miesiąc żyłabym tylko radością :)

    Obserwuję jako / Nick: Edyta Chmura
    e-mail: edyta.cha@wp.pl

    OdpowiedzUsuń

Witaj!

Podziel się z Nami tym co myślisz. Pozostaw swój ślad! :)

Dziękujemy,
Załoga Books&Culture

Copyright © 2016 Books&Culture , Blogger